Obserwatorzy

wtorek, 7 września 2010

Balkonowe dekoracje i moje malowanie

Witajcie,
Serdecznie dziękuję za przemiłe, ciepłe słowa jakie napłynęły do mnie ostatnio, pomimo mojej rzadkiej korespondencji do Was (wina mojego zasięgu pojawia się na chwilkę i znika całkowicie na parę dni). Bardzo jest mi smutno z tego powodu, że nawet u siebie nie mogę wystawić komentarza w odpowiedzi. Mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe. Jakoś przetrwam do XII... uh! Do tego jeszcze zepsuł mi się aparat fotograficzny i będę zmuszona robić zdjęcia telefonem póki co :((
 Jesień już przyszła na mój balkon, w balii i kociołku zakotwiczyły wrzosy i  nawłoć, mój Mikołaj mówi, że to miotełki.









Moje nowe nabytki - udało mi się je zdobyć okazyjnie.
Uwielbiam je za ten kolor akwamaryny i wspomnienia z dzieciństwa.
Babcia zawsze wysyłała mnie do punktu wymiany butli  (w moim rodzinnym mieście taki był)- oddawało się pusty syfon, a wymieniało na pełny.
To było moje zadanie - "Jolcia biegnij napełnić syfon" potem wpadało parę grosików do skarbonki na lody :))

Fajnie to teraz powspominać.





Takie syfony to czasy mojej babci, u rodziców był syfon na naboje- już nie ze szkła - tylko metalowy.

Stare heble to prezent od teścia.


A teraz na Waszą prośbę ujawniam - moje malowanie :)
Ten obraz powstał bardzo dawno temu, byłam wtedy w liceum.
Z nim wiąże się pewna historyjka, otóż ja byłam cienka z matematyki,
 pani magister upatrzyła sobie mnie
 i często wzywała do tablicy, na moje nieszczęście niestety.
Pamiętam jak kiedyś przestałam prawie całą godzinę lekcyjną pod tablicą - bo nie znałam regułki.
Taka cicha lekcja - wszyscy siedzieli w ciszy. 
Odkąd pokazałam swoje prace na szkolnej wystawie - Moje pasje - ( tam pokazałam właśnie ten obraz olejny) miałam spokój z matematyką.
 Przez 1/2 roku, już ani razu nie stanęłam przy tablicy.

Oto mój wybawca




Olejami nie malowałam już od 14 lat. 
Praca zawodowa i potem rola mamy tak mnie pochłonęły, że zupełnie się zatraciłam.
Teraz postanawiam to naprawić.
Wracam do malowania.
Już niebawem będę pokazywać jak powstaje mój pejzaż.
Bardzo się za tym stęskniłam, szczególnie za zapachem terpentyny, oleju lnianego i werniksów hi hi hi.
Lubię ten zapach farb.

Miłego Dnia
Jolanna


42 komentarze:

llooka pisze...

No proszę, najpierw Dagmarka, a teraz Ty ujawniasz swoje talenty. Ja antytalent w tej dziedzinie. Na prośbę dziecka mamuś narysuj mi pieska, karzę im najpierw znaleźć obrazek, abym mogła podpatrzeć jak tam leci z tym pyskiem;)
Akwamaryna to też moja ostatnia zajawka, ale bardziej taka sprana.
A na balkon to już nie wychodzę brrrr...

asieja pisze...

ładne są te miotełki :-)
a najbardziej to podoba mi się ten kolor butelek.

Mira pisze...

Wow! Jolu, już się nie mogę doczekać tego pejzażu. masz artystyczna duszę, więc nie było dla mnie zaskoczeniem, gdy "ujawniłaś" że malujesz. A zdjęcia, mimo, ze z telefonu, to bardzo nastrojowe. Pozdrawiam mgliście.

ila pisze...

Bardzo lubię martwą naturę na obrazach pod warunkiem,że jest pięknie namalowana:) a Twoja jest wspaniała. Ja mimo, że jestem ceramikiem to malować niestety nie potrafię,ale wyżywam się za to manualnie:)
Pozdrawiam Cię cieplutko i również życzę miłego dnia!!

Marta-Kerry pisze...

Skromnie sobie myślę, że może wrócisz do malowania ... . syfony szklane też pamiętam tylko u Babci. a twoje nabytki mają taki morski kolor. Zdjęcia bardzo ładne i wcale nie "komórkowe" ;-) Pozdrawiam cieplutko.

MariaPar pisze...

Prawdziwy talent. Zgrabna, proporcjonalna kompozycja i dbałość o dobry "światłocień".
Brawo

Ana pisze...

Obraz jest przepiękny, dopracowany w każdym szczególe i taki rzeczywisty! Czekam z niecierpliwością na kolejne dzieło:) Syfony mają przepiękny kolor, ciepły i przywołujacy wspomnienia...kwiaty już jesienne...ślicznie tu u Ciebie:)

gosiulaart pisze...

Joluś..obraz wyszedł ci pięknie! Jak na czasy liceum jest fantastyczny!I powinnaś dostać lanie,że przestałaś malować!!Uwielbiam takie ciemne martwe natury.Ja wiem ,że trudno wrócić po przerwie,trzeba sie rozmalować aby wejść w ten rytm,ale warto! Jak długo nie maluję to też tęsknie za zapachem oleju,to jest ta magia .
A syfony są świetne w tym kolorze.

Czekam cierpliwie na twoje kolejne obrazy:)

majowababcia pisze...

no i prosze ,szczesciara.widac matematyczka poznala sie na talencie i dala ci spokoj z molestowaniem matma.syfony pamietam jak bylam mala to sama po takie latalam do punktu i to byly najlepsze syfony na swiecie teraz juz takich mocno gazowanych niema.czasem nawet nosem poszlo ale teraz zato jest co wspominac nieprawdaz ?
pozdrawiam wrzosowo....

Atena pisze...

Jolu jestem pozytywnie zaskoczona, fajnie ze podzielilas sie z nami swoim talentem.
Obraz jest niesamowity!!!

Wrzosy pieknie wyeksponowalas, u Ciebie juz prawdziwa jesien.
Buziaczki

alizee pisze...

Wracaj do malowania :) chętnie obejrzę Twoje prace.
Dekoracje balkonowe piękne, uwielbiam nawłoć, teraz wokół domu mojego taty aż złoto od jej kwiatów.
Syfony pamiętam dobrze, jak byłam mała jeden wystrzelił na stole, to był niezły huk.
I uwielbiam kolor szkła tych ciężkich butli :))

Ściskam :))

Nela pisze...

A u nas matematyczka była kosa, dopóki nie wystawiła swoich pięknych prac malarskich - po takim uzewnętrznieniu się nieco złagodniała;) Zachwycający obraz. A balkon tak tajemniczo zasnuty jesienną nostalgią:)Całusy.

Kamila pisze...

Jolu, od kiedy przerzuciłam swoje zamiłowanie twórcze na kwiatki, pędzel i farby zarosły kurzem.
Troszkę zniechęcili mnie nauczyciele , bo miałam malować z rozmachem...ech pamiętam nawet takie dni kiedy ryczałam ze zmęczenia na plenerze.

Twoja martwa natura jest naprawdę dobra i wcale się nie dziwię,że oczarowałaś nią matematyce.

Pzdrawiam ciepło

PATI pisze...

Przepieknie...-nie zwlekaj juz ani chwili i wracaj do sowich pasji i zdolnosci...takiego talentu nie mozna odstawiac w bok...jak najbardziej pielegnowac bo jest na co patrzec i czym sie zachwycac...
Pejzarze...piekne...ostatnio sie w nie wpatrywalam w Krakowie pod Brama Florianska..ceny poza mym marzeniem...
KONIE BIALE KONIE NA SNIEGU...W GALOPIE, I CHATKI W LESIE W GORACH...TYMI SIE ZACHWYCAM ZAWSZE..POZDRAWIAM

Annasza pisze...

Świetna historia z tym obrazem i bardzo dobrze, że wracasz do swoich pasji, sam obraz bardzo mi się podoba, zresztą wszystkie pozostałe dekoracje również, masz rękę do takich rzeczy! Pozdrawiam i z zawsze z wielką przyjemnością do ciebie zaglądam :))

aagaa pisze...

Jolu,obraz jest piękny! Masz talent kobieto i bierz się za malowanie koniecznie!
Syfony super.Mam podobny.
Śliczne dekoracje na balkonie!
Pozdrawiam

Asia pisze...

Obraz urzekł mnie niesamowicie.... z niecierpliwością będę czekać na pejzaż. A balkonik uroczy, klimatyczny... tylko do pozazdroszczenia :) Pozdrawiam

Anne-Marie pisze...

Przepiękny obraz. Bardzo lubię martwe natury i pejzaże, sama jednak nie mam ani krzty talentu do malowania. Wrzosy i nawłoć przypominają mi dzieciństwo :) A syfony szklane są zdecydowanie ładniejsze od metalowych, chociaż za mojego dzieciństwa te drugie bezlitośnie wypierały swoich szklanych przodków.

Kasia pisze...

wcale nie dziwię się, że matematyczka Ci odpuściła, bo obraz jest cudny
wracaj czym prędzej do farb i pędzla, bo marnujesz talent :)
pozdrawiam serdecznie

labarnerie pisze...

Ho, ho ... noooo, tylko pozazdrościć talentu :) Ślicznie Joluś! Z niecierpliwością czekam na następne Twoje obrazy. A zdjęcia? One robione komórką? Bo to druge od góry to - arcydzieło ... podoba mi się jego niesamowita, tajemnicza aura. Buziaczki dla Ciebie.

Jolanna pisze...

Dziękuję Wam Babeczki,
tyle pochwał :))))))))aż się rumienię.
Zdjęcia jeszcze zrobione moim aparatem.Niestety nie ma już takiej ostrości. Po 2 latach aparat odmówił posłuszeństwa i jej nie nastawia :((
Następne będą z telefonu.

Pozdrawiam ciepło.
J.

Elle pisze...

Cudne aranżacje na balkonie, przepiękne kwiaty, świetne te syfony, a obraz piękny!
Serdecznie pozdrawiam :)

Bree pisze...

Pieknie ten wrzos wyglada, ale cudny obraz zmalowals, normalnie jestem pod wrazeniem, pozdrawiam

aga pisze...

Łał!!!Ależ długi się ukrywałaś z takim talentem!!!!Obraz przepiękny!Nie mogę doczekać się następnych pokazów!Twoje aranżacje balkonowe iście jesienne!Miłego dnia życzę !

Dag-eSz pisze...

:) balkonowe kwiatuszki - mrauuu :) kiedyś wpadnę do Ciebie na kawkę na ten balkonik ;)
Co do syfonów ja właśnie szklanych nie pamiętam tylko te metalowe napełniane nabojami :)
A obrazek robi wrażenie - szkoda, ze bardziej z bliska nie widać :/ ale rozumiem aparat :/ No i czasy licealne! to nieźle. Ja akurat miałam 5-ki z matmy to mi zarzucali (koledzy) że powinnam szkołę zmienić, bo do Liceum Plastycznego chodzą artyści... :) i jedna z moich koleżanek do plastyka dostała się bo umiała malować, choć matmę oblała.
Buziaki :*

schola pisze...

no,no nigdy nie powiedziałabym,że to jest dzieło licealistki!
Bardzo dobrze,że wracasz do malowania,bo robisz to świetnie!
Czekam na jeszcze.
Pozdrawiam...

schola pisze...

no,no nigdy nie powiedziałabym,że to jest dzieło licealistki!
Bardzo dobrze,że wracasz do malowania,bo robisz to świetnie!
Czekam na jeszcze.
Pozdrawiam...

Ola_83 pisze...

Jestem pod ogromnym wrażeniem:) ja jestem antytalent malarski:( i niestety nie miałam czym zaskoczyć matematyczki:) i musiałam się uczyć,do tej pory mi się śni taki koszmar, że zdaję maturę i nie umiem liczyć...a teraz mam Męża matematyka,a ja polonistka!

Peninia pisze...

Wszystko bardzo piękne:))A obraz uroczy...kiedyś też malowałam...a teraz...Może i ja kiedyś do tego wrócę:)Ciepło pozdrawiam*

Cathe pisze...

Jolanno przepięknie jest na Twoim balkonie!! U mnie w tym roku niestety pełno gratów i zero kwiatów, więc choć Twoją aranżacją nacieszę oko;)
Co do obrazu, pomimo iż nie przepadam za tego rodzaju sztuką, jestem pełna uznania. Jesteś niesamowicie zdolną kobietką, podziwiam...
;)

Joanna pisze...

Po pierwsze ciesze się , że jesteś , zdjecia porobiłaś cudne na balkonie masz bajecznie kolorowo , a w ręku złoty pędzel-przynajmniej ode mnie.

Penelopa pisze...

Pięknie na Twoim balkonie...
a zarzucić malowanie w Twoim przypadku to grzech. Takie talenty trzeba pielęgnować, bo nie każdy je otrzymuje. Ty jesteś tą szczęściarą.
Pozdrawiam Cię serdecznie.

...ania z jezior.. pisze...

Jolu - jestem pod ogromnym wrażeniem - kochana, nie zaprzestawaj.. maluj, maluj i nie zaprzestawaj!
Ja dopiero zaczynam odkrywać ten świat, który choć odkąd pamiętam fascynował mnie bardzo - zawsze był poza mną - nie mogę się doczekać kiedy będę malować :)
..choć do takiego poziomu jak Twój, strasznie daleka droga.. tym niemniej fascynująca :)
Pozdrawiam Cię bardzo ciepło!!

ps. syfony piękne.. a łódeczki jeszcze bardziej mi się podobają :)

karolina pisze...

Oj wracaj, wracaj do malarstwa. Ciekawe jaka teraz będzie Twoja paleta barw. Czekam niecierpliwie, na tą nową Twoją historię:) Ja na jakiś czas musiałam schować moje farby i kredki, i bardzo za nimi tęsknię:( Syfony miód malina i to białe krzesełko. Pięknie.
Uściski:)

antilight pisze...

Jestem pod ogromnym wrażeniem. Liceum i takie obrazy? Nic tylko z powrotem zasiadać do sztalugi! Jedna czy dwie wprawki i znów będziesz mistrzynią. Nie mogę się doczekać dalszych rezultatów. Poza tym ile to radości w robieniu czegoś co się bardzo lubi. Życzę powodzenia :)

kalimonia pisze...

Oj, obraz bardzo mi sie podoba.. jakby wyszedł spod ręki Holendrów...bardzo dokładny, tajemniczy i pełen ciepła:-) Ja też bardzo tęsknię za farbami, ostatnio moje dzieciaczki wyciągnęły zwykłe farby w tubkach i zaczęły wyciskać na paletę..aż zakręciło mi się w głowie od tęsknoty:-(

marikodzi pisze...

Te zdjęcia najlepiej świadczą o tym, że techniczna strona fotografii nie jest tym, co stanowi o jej wartości! choć wiem, jak może być wkurzający nawalający sprzęt...
Cieszę się, że pokazałaś obraz, który tak wiele dla mnie znaczy, bo przed laty mnie zainspirował na dobre... Aż dziw, że tej historii z matematyczką nie znałam, a to takie fajne wspomnienie! Jeszcze bardziej się cieszę, że wracasz to malowania, to super wiadomość, dużo weny, czasu i radości!

blog niedzielny pisze...

no bo artysta nie moze miec scislego rozumu inaczej nie moglby zworzyc :) to dobrze ze wracasz do swojej pasci bo to przeciez takie piekne zamknac sie w tym co sie kocha :)

jadwiga pisze...

Rozumiem Twoja awersje do matematyki, sama mam ja do dziś, a obraz świetny.
Rozumiem też, że pani matematyczka zrozumiała, ze nie wszscy jestesmy matematyczni, a ja podobna historie przeżyłam w Liceum z rusycystą, przez rok stałam na każdej lekcji przed tablicą i odpowiadała, klasa milczała jak zaklęta, a ja za nich odwalałam teksty Oniegina, Lermontowa, wyszło na to, ze ja rosyjskiego naprawdę się nauczyłam, a wszsytkiemu były winne moje pomalowane na krwisty kolor paznokcie u rąk i nóg bo zapomniałam zmyć do szkoły, i tak sie zaczeło.
pozdrawiam
www.okiemjadwigi.pl

IVONNA pisze...

Fajnie, że wracasz do malowania. Obraz "licealny" piękny już nie mogę doczekać się tych które powstaną teraz.
Jesień na Twoim balkonie urocza.
A ja mój syfon pomalowałam (miałam kiedyś okres malowania na szkle)zakwitły na nim jakby nasturcje ;)
Pozdrawiam serdecznie:)

otta pisze...

Ten kolor szkła jest niesamowity!!!!!!piękny - zreszta Twoje zdjęcia to podkreslają! A wrzos.....już jesień!!! wiele inspiracji i twórczych chwil z tej okazji życzę!

I jeszcze jedno - łódki z poprzedniego posta - moja miłość!!!! uwielbiam te klimaty!!!! wydrukowałam sobie jedną z tych Twoich łódkowych zdjęć i schowałam do pudełka z inspiracjami - w przyszłym roku lato zacznę od łódek - jak tylko nie zapomnę:)

Rewelacja!!!!

Mery z Lasu pisze...

Maluj koniecznie! Widzać, że naprawdę zostałaś pobłogosławiona talentem, więc nie wolno go schować do szuflady:) Sama mam wielki kompleks w tej dziedzinie, bo choć studiuję historię sztuki to za nic malować nie potrafię. Więc tym bardziej zazdroszczę i mam nadzieję, że tyle słów zachęty w komentarzach sprawi, że wkrótce pokażesz swoje prace:)