Pogoda sprzyja dłuższemu przebywaniu na świeżym powietrzu. W ruch idą rowery, skutery, choppery - tu mrugam do Alexy ;), rolki i hulajnogi.
Jako mała dziewczynka strasznie chciałam mieć rowerek, niestety nie doczekałam się, rodzice mnie nie rozpieszczali, a i też dostanie w sklepie małego rowerka w latach 75 - 80 nie było łatwą sprawą.
Z zazdrością spoglądałam na maluchy pedałujące na swoich 3 kołowcach. Troszkę dorosłam i w końcu na komunię dostałam łyżwy i wrotki. Dla mnie to było coś, z rozwianymi włosami śmigałam po boiskach - lodowiskach i asfalcie. Wrotki skrzętnie przechowuję do dziś.
Z lat młodości pozostała jeszcze w naszym domu hulajnoga mojego męża.
Tu w terenie :)
Na tych wrotkach śmigałam w zeszłym roku na naszym osiedlu wzbudzając nie małą sensację.
Pani Jola na starych wrotkach ha ha ha.
A co mi tam, ja się nie przejmuję.
Nie powiem , że po 20-tu paru latach wskoczyć na wrotki było łatwo, ale śmiechu i zabawy było nie mało.
Musiałam się ścigać z moimi dziewczynkami - one na rolkach ja na wrotkach hi hi.
Wyobrażacie sobie te głowy sąsiadów w oknach :))
Na pewno nie jedna z Was miała takie wrotki.
A mnie się marzy rower w stylu retro, taki z koszykiem na zakupy.
Rower holenderski - foto Allegro
Pozdrawiam Ciepło.
Jolanna
