Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 30 maja 2014

PASTE-LOVE

Malowany róż i błękit - kolory kwitnących bladych peonii i niezapominajek - udało mi się nawet zdobyć bladoróżowe pelargonie, a to nie było łatwą sprawą - w tamtym roku obeszłam się smakiem teraz się nacieszę ich widokiem. W pastelowych kolorach powstały dwa domki - jeden dla dziewczynki drugi dla chłopca.




Paste-LOVE 
:)

piątek, 16 maja 2014

ATELIER

Domek Atelier to moje kolejne domkowe wyzwanie - w klimacie Prowansji - powstał na życzenie uroczej
damy, która projektuje stroje klik







Na deser coś co może posłużyć za inspirację - znalazłam tu, dobry patent na komunijne lub ślubne niebanalne dekoracje ;)
Dla mnie bomba !!!
Miłego weekendu - pomimo tego zimnego maja.

sobota, 26 października 2013

La dolce vita

Hej,
Dawno tu nie zaglądałam - czas tak szybko płynie, niedawno stuknęła mi 40-tka ! Słodkie życie czasem gorzkie jak trucizna staram się zmieniać i układać na nowo. Niepoprawna optymistka - ciągle wierzę, że będzie lepiej - wiara czyni cuda ! Na osłodę tabliczka czekolady, ulubiona książka i w tle ... mini cukierenka - taka do której warto wpaść na pachnącą kawę z przyjaciółką od serca, na smaczne lody z dzieciakami, kupić lizaka serduszko wielbicielowi, a przy okrągłym stoliku konsumując z rozkoszą pyszny deser marzyć o niebieskich migdałach - potem koniecznie oblizać się z uśmiechem widząc w lustrze białą kropkę bitej śmietany na własnym nosie.



Słodkie, małe szczęścia - są jak uciekające baloniki wystarczy je dogonić.




Ja już złapałam kilka - i mam nadzieję, że jeszcze wiele dosięgnę, nawet gdybym musiała wspinać się wysoko na palcach lub drabinie.
Czego sobie i Wam życzę.
Jola


P.S.
Bezowa sukienka Alicji i cukierkowo-pudrowe baloniki wystąpiły na przyjęciu weselnym mojej siostry
17 sierpnia 2013 

piątek, 9 sierpnia 2013

CHATA

Wschodzi słońce o poranku jest jeszcze  " ... sojusznikiem człowieka, łasi się do skóry, jakby przepraszało za chłód i wilgoć nocy. Przywraca życiu szybszy puls, rozprasza czerń  oblepiającą indyjską wieś po zmroku. Stara się przepłoszyć wiszącą nad polami mgłę. Mleczna zasłona opiera się przez godziną lub dwie, ale wreszcie zwraca ryżowym polom jaskrawą zieleń, a dryfującym w stawach lotosom różowawy blask. Lśnią zady krów i palmowe liście. Kurczą się błotniste kałuże, a na wydeptanych między polami ścieżkach pojawiają się głębokie pęknięcia. Teraz już słoneczne pasma nie będą przyjaźnie głaskać, zmieniają się w ogniste jęzory, ostre i palące. Słońce rozgrzewa do białości, tak że na powrót bledną liście i drzewa"
Prawie jak u nas - czyż nie? Nie mogę się oderwać od dwóch książek które wpadły mi ostatnio w ręce. Pierwsza to "Lalki w ogniu" z której pochodzi powyższy cytat - niesamowita, świetnie napisana i mądra książka o obcowaniu z Indiami odsłania całe piękno i nędzę istnienia. Paulina Wilk w tekstach napisanych po wielu podróżach do Indii pokazuje ludzi zajętych przetrwaniem, zagląda do garnków, łóżek i serc. Ujęła mnie niezwykła obrazowość tej książki. Kolejna to " Chata" WM Paul Young -  cudowna historia o tym, jak Bóg przychodzi do nas gdy tkwimy w smutku i beznadziejności, stajemy się więźniami własnych oczekiwań, czujemy się zdradzeni i beznadziejni. Powieść wyjaśnia, że Bóg nigdy nie zostawi nas tam gdzie zabrnęliśmy, o ile się przy tym nie uprzemy - to jedna z najlepszych powieści jakie w życiu przeczytałam - polecam serdecznie - ja będę do niej wracać nie raz.


"Jeśli Bóg jest wszechmocny i pełen miłości, dlaczego nie zrobi czegoś z cierpieniem i złem w naszym świecie? Książka odpowiada na to odwieczne pytanie ze zdumiewającą inwencją i oszałamiająca klarownością" 
James Ryle, autor "Hippo In the Garden"


Cytaty z tejże 'Chaty'

"Nie lekceważ cudu łez.
One mogą być uzdrawiającymi wodami i strumieniami radości. 
Czasami są najlepszymi słowami jakie potrafi wypowiedzieć serce"


"Uczucia to kolory duszy.
Są cudowne i niezwykłe. Bez nich świat staje się bezbarwny i ponury"


Do zdjęć pozowała - chata z książkami - w indyjskich kolorach - każdy w niej znajdzie coś dla siebie :)


"Ziemia nie zna smutku, którego nie mogą uleczyć niebiosa"
            
Ściskam Was i lecę na pola ryżowe bo jeszcze nie skończyłam czytać :)

Jolanna

P.S.
Fragment "Lalki w ogniu"

"College Street - największa dzielnica  wokół której skupiają się uczelnie i sklepy z książkami 
Odchodzą od niej mniejsze alejki , wszystkie szczelnie wypełnione straganami.
Tego miejsca nie da się z niczym porównać: przez okrągły rok trwają tutaj wielkie targi książki i wiedzy.
Kupić można wszystko, właściwie nigdy nie pada odpowiedź odmowna, bo dla księgaży z Kalkuty
nie ma rzeczy niemożliwych. Trzeba poczekać kwadrans, godzinę dzień lub dwa ale tytuł się znajdzie. I to ze zniżką. Na każdym starganie co najmniej tysiąc pozycji ułożonych w słupy sięgające sufitu. Książki są poukładane według rozmiaru, grzbiety zwrócone w tą samą stronę, wszystko po to by maleńką przestrzeń wykorzystać jak najlepiej. Na skrawku wolnej podłogi stoi taboret na którym siedzi sprzedawca.
Dziesiątki, setki księgarzy. Trwają w gotowości wyciągają wysoko podbródki w niemym pytaniu "Czego potrzeba?" Prędcy jak psy gończe , czekają tylko na wystrzał  - wystarczy podać tytuł, a zrzucają buty, wskakują na jakąś półkę, sięgają głęboko i z literackiego tłumu wyciągają tę jedną potrzebną książkę. Zeskakują na ziemię i uderzają otwartą dłonią w okładkę: oto ona! Klapnięcie uwalnia chmurę kurzu, ale tylko zewnętrzna warstwę - tej która wżarła się głęboko w zawilgotniałe kartki nic już nie usunie.
...-Collage Street jest jak paszcza wieloryba który przez dwa stulecia opływał kulę ziemską, połykając po drodze książki. Leżą tu teraz wymieszane, w najdziwniejszej bibliotece świata, wszystkie na równych prawach, wszystkie narażone na to samo niebezpieczeństwo: czającą się wokół pleśń."

sobota, 8 października 2011

Nowa forma

"Człowiek na poziomie powinien trzymać się w pionie" - uwielbiam ten cytat A.Mleczki
Te dwie płaszczyzny dotyczą także moich drewnianych domków, ja co prawda z pionu przeszłam na poziom ha ha, ale czemu czasem nie zaszaleć (cokolwiek by to znaczyło)


Domki- bielone i przecierane, czasem drewno ma ubytki i celowe zadziory aby nadać pazur czasu jak na wiekowe chaty przystało.
Kolor przewodni to biel złamana błękitem , odrobina beżu i mojej ulubionej szarości.





Na szare jesienne dni powoli szykuję garderobę, wyciągam długie szale i ciepłe sweterki.
Szare milutkie kapcie upolowała moja córka w markecie, są tak przyjemne  że żal je ściągać.
Prosto z second hand -u na mój wieszak wskoczyła też szara krótka sukienka- moja ostatnia zdobycz.
W ręce wpadły mi także ładne pasiaste poszewki na poduchy, będą pasowały na łóżko M.
a może na kuchenne krzesła które w końcu udało mi się pobielić w czasie ostatnich bardzo ciepłych dni.
To w kolejnym poście, a póki co nucę moją ulubioną bossanovę " W moim malutkim domu... wszystko się zdarzyć może" ... i dalej maluję domki.
Te malutkie, wiejskie, drewniane chatki przenoszą mnie w inny lepszy świat, to powrót do lat dzieciństwa
gdzie wszystko było proste i takie radosne.




Moje prawdziwe futerko do tulenia :)))) również z odrobinką szarości - zawsze rozweseli posępną minę.
Dobrych dni Wam życzę Moi Drodzy, niech Wam się spełniają marzenia tak jak mi ostatnio... wygrałam candy u Ity z Jagodowego zagajnika ... huraaaaa !!!! Czekam z niecierpliwością na przesyłkę. Mogę zdradzić że również z szarym akcentem :)
Do zobaczenia.
Jolanna

poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Czerwony i szary

Te dwa kolory ostatnio mnie inspirują - to dlatego, że czerwień ogrzewa, pobudza, a szary dla przeciwwagi
uspokaja i wycisza. Noszę czerwone szale i broszkę od Ivonki - od razu cieplej się robi na ciele i duszy.


Cieplejsze prądy już płyną nad południową Polskę, więc w końcu będę mogła malować na powietrzu
 (czytaj na balkonie) Wkrótce efekty .... mam nadzieję =)
Pozdrawiam serdecznie Moi Drodzy.
Jolanna

wtorek, 31 maja 2011

Mała księgarnia

Do stworzenia tej kamieniczki zainspirowała mnie Mimi koniecznie zajrzyjcie  TU i zobaczcie jej filmik.
Słowa są niepotrzebne. Z dedykacją dla Wszystkich, którzy kochają książki i ciągle poszukują w nich swoich "wierszy".
(images google)


kadr z filmu "Masz wiadomość" - google

Na zdjęciach maszyna do pisania - ostatnio podarowana mi przez ciocię którą serdecznie pozdrawiam :))
 i stare bajki z płóciennymi grzbietami.

Macham do Was z za wystawy z książkami
Jolanna

środa, 6 kwietnia 2011

Na różowo

Witajcie,
Po zieleniach przyszła kolej na róż - i już ! Nie przepadałam za tym kolorem, ale ostatnio bardzo mnie inspiruje.
Szczególnie w takim budyniowym odcieniu :-) Ładnie brzmi takie hasło 
PINK SPRING czyż nie ? :)
Idąc tropem różowej pantery - przemalowałam stary dzbanek - własnie na taki pudrasty - fajna nazwa - róż.
Powstał też różowy domek na zamówienie.





Sezon balkonowy czas zacząć. Czeka mnie sadzenie bratków i robienie porządków. Kiedy słonko wyruszy na spacer  po niebie miło będzie posiedzieć na  ławce popijając zieloną herbatę z małej filiżanki. 
Ostatnio bardzo brakuje mi czasu .. czy Wam też ?
Pozdrawiam Was ciepło z różowym rumieńcem :)
Jolanna

czwartek, 24 marca 2011

Pieniek

Kto oglądał Twin Peaks ten zna damę z pieńkiem. Ze spacerów często wracam z takim pieńkiem pod pachą. A nóż się przyda :) Ten przytaszczyłam jesienią, przeleżał całą zimę na balkonie i w końcu się za niego wzięłam.
Ta balkonowa kwarantanna wyszła mu na "zdrowie" jeśli można tak powiedzieć. Dzięki temu łatwej poszło okorowanie :)


Oto co powstało z pieńka.


Od najmłodszych lat jestem fanką Muminków, nadzwyczajny urok, ciepło i wielka nauka tolerancji dla innych stworzeń urzeka mnie w nich najbardziej.
W każdym  z bohaterów odnajduję cząstkę siebie.
Lubię ciepło domowego ogniska i nowe przyjaźnie jak mama Muminka, o każdej porze można do mnie wpaść i pogadać.
Lubię jak Muminek poznawać nowości i zgłębiać ich tajemnice.
Jak Migotka lubię błyskotki i czasem jestem próżna :)
Jak Mała Mi czasem się wkurzam i jestem sarkastyczna, ale trzeba mnie bardzo mocno zdenerwować !
Lubię samotne wędrówki po lesie jak włóczykij i ciszę jaka mi wtedy towarzyszy, wtedy pomyły same wlatują do głowy.
Odrobina Paszczaka też tkwi  w moim zbieractwie i kolekcjonowaniu przedmiotów.
Jak wpadnę w szał sprzątania to przypominam Filifionkę ha ha ha.
Mogłabym tak wymieniać i wymieniać.
Nie mogło być inaczej, musiał w końcu powstać domek Muminków.




Początkowo domek miał być uproszczony, ale moje dzieci wołały Mamo ! 
A weranda ! A okno na poddaszu ! I tak po kolei spełniałam oczekiwania, jest nawet iglica na dachu i drabinka oczywiście. 



Poszewkę z napisami (obustronne napisy) i tą z bohaterami książki udało mi wyszperać na wagę :)


Domek jest lekko pochyły, taki zawiany , ale przecież ideały nie istnieją,
 a poza tym Dolinę Muminków nie oszczędzały apokaliptyczne wydarzenia jak upadek komety czy wielka powódź.
Czy te wizje autorki Tove Jansson się nie sprawdzają w rzeczywistości ???


Pozdrawiam Was ciepło i serdecznie.
Dziękuję za odwiedziny i słowa jakie u mnie zawsze pozostawiacie.
 Miłośniczka Doliny Muminków.
 czyli Ja.