Obserwatorzy

czwartek, 18 listopada 2010

Wieszak z drewnianej łyżki

Jak byłam małą dziewczynką wisiała u nas w kuchni taka drewniana łyżka - zwana warzechą - tu się uśmiecham szeroko bo kto zna mnie bliżej wie o co chodzi :))))
Postanowiłam odtworzyć taką cepeliowską warzechę i zrobić z niej wieszak kuchenny na ścierki.






Jako, że święta przed progiem udekorowałam ją czapką mikołajową w grochy - pożyczyłam od pluszowego misia :))) Haczyki - to pinezki takie, jakich używa się  do tablicy korkowej. Farby akrylowe do malowania, uchwyty mocujące - efekt - proste i niedrogie, a jak cieszy !








Szydełkowy pokrowiec na poduszkę zrobiła dawno temu moja teściowa, troszkę przypomina mi gwiazdę betlejemską ( kwiat ), czerwone akcenty w kuchni powoli nawiązują do świąt.
Dziękuję Wam za pochwały dotyczące mojej deski a'la piernik.
Jeśli chcecie odgapiajcie moje pomysły - cieszę się, że mogę Was inspirować to bardzo bardzo miłe !!! 


Pozdrawiam serdecznie i ciepło.
Jolanna

28 komentarzy:

arcobaleno pisze...

Ale pięknie i klimatycznie u Ciebie !
Ta biel powala na kolana ! A w połączeniu z czerwienią tworzy ciepły, świąteczny już nastrój :)
Wieszak świetny ! A w czapce tej łyżce baaardzo do twarzy :)
Pozdrawiam !

aga.ocean pisze...

Wieszak super, świetny pomysł :)
Ściskam
Aga

Yanka pisze...

Ale wesolutki ten wieszaczek! I do łyzki (chyba nie do twarzy) mu w tej czapeczce:). Coraz świąteczniej się robi.
Pozdrawiam cieplutko:)

Aszka9 pisze...

Wiem co znaczy ta nazwa.Mama też tak na drewniane mówiła.A pomysł z wieszaczkiem świetny.
Pozdrawiam:)

Edyta pisze...

Ślicznie u Ciebie kochana , łyżka świetna ... pamiętam taką z mojego rodzinnego domu. Zaintrygowały mnie jednak mebelki białe w tle ... Czy to Ikea ?

Atena pisze...

Tak bardzo fajna nazwa, wczesniej tego nie skojarzylam.
A pomysl fantastyczny, podoba mi sie "panienka" ubrana swiateczne.
Pozdrawiam cieplutko i zasylam buziaki.

Ita pisze...

Warzecha jak malowana i do tego świątecznie przystrojona .
Pozdrawiam cieplutko.

ila pisze...

Kobietko zadziwiasz mnie, świetnie wyszedł łyżeczkowy wieszaczek! Cepeliowskie warzechy nadal goszczą w kuchni mojej babci na śląsku.
Od wczoraj u mnie również pojawiają się czerwone akcenty- ten kolor najbardziej kojaży mi się z Boży Narodzeniem

Hrabia pisze...

super pomysł !! ja też gdzieś mam taką łyżkę tylko ze staruszkę, pamiętam że już jej buzia była mocno starta... muszę poszukać

pozdrawiam

labarnerie pisze...

I znowu pomysł w dechę :) ta warzecha ... ech, uśmiałam się, bo nie wiedziałam, że i drewniana łycha tak się nazywa ... Pięknie u Ciebie Joluś ... pomalutku przedświąteczny czas się do Twojego mieszkanka zakrada ... no, do kuchni na bank. Buziolki ... cmooook :)

Bo pisze...

fantastyczny pomysl
jestes kopalnia pomyslow

Balbina pisze...

Super zdjęcia, masz dar do ich robienia. Wieszak też pomysłowy

Myszka pisze...

U nas w kuchni też taka malowana łyżka była. Piękne kwiaty na niej były.

Duża Mała Mi pisze...

Piękna łycha i bardzo pomysłowy wieszak! Brawo!

deZeal pisze...

Warzesze w czapuchnie wyjątkowo jest do twarzy:)
Buziolek:)

antilight pisze...

hihi, urocza ta łycha :) Kiedyś podobny przepis miałam w starutkiej książeczce dla małych majsterkowiczów.

savannah pisze...

Warzecha...tak to znany "przyrzad" kuchenny ;) swietnie sobie poradzilas z metamorfoza, pozdrawiam

Bramasole pisze...

Super wygląda ten wieszaczek, a jak pięknie wymalowany:)
Zdradź więcej kuchennyh tajemnic, jestem ciekawa jak wygląda:)
pozdrówka

Jolanna pisze...

Hej hej
miło tak razem powspominać o starych drewnianych łyżkach :))
Edyto - kuchnia nie pochodzi z Ikea :)
Bramasole zerknij do postów pt. kuchnia - tam znajdziesz więcej szczegółów

Pomysł stary jak świat - ja go tylko uaktualniłam :))

Pozdrawiam cieplutko.

ika pisze...

Kto by pomyślał, że łyżka cedzakowa może mieć tyle zastosowań ;)

Mili pisze...

Świetny pomysł z ta łyżką miałaś.

pozdrawiam

ushii pisze...

oj daaawno mnie Kochan u Ciebie nie było, dawno, własnie siedziałam i nadrabiałam, przegladałam i natychałam się :)... teraz to nawet nie wiem co powinnam skomentowac pierwsze :) Ale i tak przecież czego się nie dotkniesz wychodzi śliczne - więc wszystko mogę podsumować po prostu - pięknie!!

ushii pisze...

Aaa, a na ta nazwę tez znam :) Faktycznie, wcześniej nie skojarzyłam sobie nawet Ciebie z taką łyżką, he he :)

Kamila pisze...

Nawet nie wiedziałam że ta łycha się tak zwie.Jolu, chodz moja raczej mało szykowna,
od kąpieli w kompotach i innych przysmakach.

aga pisze...

Ale pomysł wspaniały!!!Uśmiechniety od uch do ucha!!!Pozdrawiam!

Elle pisze...

Fajna :)

alizee pisze...

Ha ha..... wesoła ta Twoja warzecha ;-)
Uwielbiam drewniane łychy, mam nawet taką ogromniastą do mąki używaną przez piekarzy.
Pomysł z wieszaczkiem super :DDDD
Poduszka bosssska!!!!!!
No i zdjęcia pełne uroku jak u Ciebie zawsze :)

Ściskam :))

theyooka pisze...

Fantastyczny pomysł ! Pozdrawiam :)