Obserwatorzy

sobota, 4 czerwca 2011

Na ryby


NA RYBY - Kabaret Starszych Panów
(Muz.: Jerzy Wasowski, sł.: Jeremi Przybora)

Na ryby w każdziuteńki wolny dzień,
na ryby nad leniwą rzeczkę w cień.
Zabieramy sprzęt i starkę,
a na drzwiach wieszamy kartkę:
"nie wracamy, aż we czwartek,
zapuszczamy się pod Warkę".
Na ryby, by zielony wdychać chłód,
na ryby, by odbiciem tykać wód,
jedną twarzą łyknąć z flaszy,
drugą z toni w niebo patrzyć -
na ryby...


Wczoraj powtórzyliśmy piknik :)))) tym razem - zawody wędkarskie. Pogoda nam dopisała, odpoczynek nad wodą działa na mnie jak balsam. Nawet dzieci zazwyczaj rozkrzyczane uspokoił śpiew ptaków, rechot żab w zaroślach i namiętne wpatrywanie się w spławik - czy aby ryba nie bierze. Udało nam się złowić karpia ... przed zawodami. Podczas zawodów nie złowiliśmy nic, ale to że mogłam ponad 4h odpocząć od codziennych spraw zatapiając wzrok i umysł w tafli wody, ma większą wartość niż puchar zwycięzcy czyż nie? Na ryby jeżdżę od dziecka, moja rodzinka bardzo "wędkarska" :)))



Nieopodal zalewu znalazłam cudny zakątek ze zwierzętami. Uroczysko - było już nieczynne, ale przez płot udało mi się cyknąć parę fotek. Na pewno tu jeszcze wrócę :-)



Miłego weekendu  i Wam życzę.
Jolanna

29 komentarzy:

Attane pisze...

Piekne zdjecia,zazdroszcze takiego wypoczynku.No i wspomne o tych Twoich domkach,jestem zauroczona.pozdrawiam:)

aagaa pisze...

Piękne zdjęcia Joluś!!
Jutro na zawody wędkarskie wybiera się mój Maciej.
Buziaki

alizee pisze...

O rany, ale wyjechałabym gdzieś.... może niekoniecznie ryby łowić (nigdy tego nie robiłam) ale tak przysiąść nad wodą, wtopić się w jej ciszę...
Super fotki!!!!!

Ściskam :))

llooka pisze...

Wędkarstwo, to ostatnia rzecz, za którą bym się zabrała (te robale...!, ale rybki lubię i owszem. Mam nawet takie stareńkie krzesełko jak Twoje, tyle że ze skórzanym siedziskiem. Wspaniały dzień miałaś Jolanno!
Ściskam mocno!

jaga pisze...

Fajne rodzinne wędkowanie

leandra pisze...

Swietne zdjecia a mamusia wyglada raczej jak starsza siostra:) Super,ze tym razem piknik sie udal w stu procentach!! Z niecierpliwoscia czekam na fotki z uroczyska:)Pozdrawiam cieplo i zapraszam

Ola_83 pisze...

Łowienie ryb to moje dzieciństwo:)a teraz udało mi się złapać jedną Rybkę, bo tak mój mąż ma na nazwisko:))
świetna wycieczka!
pozdrawiam ciepło - stała podglądaczka:)Ola

Mazmika pisze...

Wspaniała wyprawa, świetna zabawa i super odpoczynek, a wszystko w najlepszym, bo rodzinnym towarzystwie :)
Śliczne zdjęcia, a "Uroczysko" mnie zaciekawiło, muszę go poszukać...
Pozdrawiam

Balbina pisze...

ale robale!!!
Kiedyś jeździłam na ryby i to lubiłam.
Piękne zdjęcia

MagArt pisze...

Mój Adaś byłby wniebowzięty...łowienie to Jego pasja - mnie nuuuudzi...Ale może powinnam jako dobra matka z nim się kiedyś wybrać...heh...

Pięknie tu, przytulnie :)

pozdrawiam ciepło,
Magda z MagArtu

Grey Wolf pisze...

kiedyś też często z wędką siedziałem :)..oj też chciałbym u mnie takie uroczysko..

Marta pisze...

A ja zawsze jak idę z jakimś męskim przedstawicielem mojej rodziny na ryby,to wszyscy wędkarze mają zabawę,bo biegam co chwilę,żeby mi ktoś te robaki nakładał:)ale przy czyszczeniu już jestem twarda:)
piękne zdjęcia,fajnie,że udało Ci się odpocząć!pozdrawiam:)
m.kuternowska@gmail.com

Nela pisze...

Wyprawa super! Ślicznie Ci w tym kapeluszu:)Ja kiedyś brzydziłam się nakłuwać te robale na haczyk, ale w końcu się przemogłam, a efekty były imponujących rozmiarów;)

ika pisze...

Świetny wypad :) i to nic, że na zawodach poszło jak poszło, widoki i kontakt z naturą na pewno Wam to wynagrodziły :)
Miłej niedzieli!

Anabel pisze...

Fajna taka wyprawa na ryby :) Pamiętam jak będac małą dziewczynką wędkowałam z tatą :) Piękne zdjęcia, uroczysko doprawdy urocze :)

Sanderaa pisze...

Piękne zdjęcia! :)
moja rodzinka też jest bardzo wędkarska :D
od wielu lat jeździmy wszyscy na ryby (tata z bratem to zapaleni wędkarze, ja z mamą to raczej amatorki słońca, wody i lenienia się ;) ) zdarzało nam się jeździć na kilka dni pod namiot nad wodę :)
bardzo miło wspominam każdy taki wyjazd :)
Pozdrawiam!

Kamila pisze...

U mnie cały tydzień pod znakiem ryb upłynął .Tato załapał bakcyla i codziennie rano wyrusza na łowy z wędką , a później muszę z zainteresowaniem robić z nim rezonesans ;)

Fajnie tak ,,pobyczyć,, sie nad wodą.

Pozdrawiam ciepło całą Waszą gromadkę

Jolanna pisze...

Dziękuję Wam za komentarze :)))
Woda uspokaja i wycisza, a łowienie ryb mam we krwi ha ha od dziecka jeździłam z tatą, dziadkiem i wujostwem nad wodę. Każde wakacje spędzałam nad Wisłą i Wieprzem.
Lubię chaszcze i zarośla, wtopić się w naturę i delektować się ciszą. Unikam gwarnych plaż i hałasujących turystów.

Pozdrawiam cieplutko Was Wszystkich.

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Jolanno, mój mąż ostro wędkuje, po latach znowu opłacił kartę i siedzi nad wodą, nie pozwalam przynosić mu ryb do domu, więc je wypuszcza. Zawsze pytam, czy je całuje w pyszczek, jak Rex Hunt, ten australijczyk z TV. Mówi, że nad wodą najlepiej wypoczywa po dniu gonitwy, obserwuje ptaki, jakich nigdzie nie ma i bardzo go denerwuje, jak pojawi się hałaśliwe towarzystwo. W Uroczysku mnogość różnych zwierząt, na początku myślałam, że chodzą swobodnie między wędkarzami, nad taką wodą pachnie rybią łuską, świeżością i tatarakiem, pozdrawiam serdecznie.

Myszka pisze...

Super pomysł na relaks!

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Jolanno, właśnie wrócił mąż znad wody, facet po drugiej stronie wyciągnął 36 kg, 1,20 długa i 76 cm w obwodzie, a walczył z nią 2 godziny, prawdopodobnie to tołpyga, tak to ocenili, mąż mówi, że żal mu było tak dużej ryby, lepiej, żeby się rozmnażała. Wiadomości na świeżo znad Stawek, w emocjach, pozdrawiam.

Jolanna pisze...

Oj tak Myszko,
Mario - nad wodą wypoczywa się wspaniale. Mój tata łowi ryby namiętnie, codziennie jest nad wodą i też wypuszcza ryby, ale i też przynosi coś do zjedzenia :))Ja lubię wypoczynek i lenistwo na zielonej trawce. Takie duże ryby najlepiej wypuszczać na wolność bo i tak ich mięso nie jest smaczne, a i przedłużenie gatunku ma swoją wartość!
Dziękuję za nowiny znad Stawek.
Ściskam

Bea pisze...

Świetne klimaty wędkarskie. Ty Jolanno jako numer 37- bezkonkurencyjna.

...ania z jezior.. pisze...

Jolu droga, dawno mnie nie było w Twojej krainie pięności, co nie oznacza to, że przestałam o Tobie myśleć.. wręcz przeciwnie.. dziś podarowałaś mi długą chwilę sentymentalnej i pięknej wędrówki! W pięknych okolicach mieszkasz i piękne cudeńka (jak zawsze) tworzysz! Niechaj więcej tych, pięknych, radosnych pejzarzy zachwyca nas, kiedykolwiek wracamy do ciebie! ...ja wracam :)
Serdecznosci ślę Jolu i przytulam mocno!!

Apuni pisze...

Piękny wypoczynek. W takiej scenerii to prawdziwa radość.

Anonimowy pisze...

witam, jesten nową obserwatorką, trafiłam na twój bloog dzieki bloogowi laurentino, wszystko przepiękne, zdjęcia, dom, uroczysko w pniowcu, jeśli jeszcze nie byłaś jest czynne codziennie do 17.00 i można tam karmić zwierzatka, srenki zawsze są bardzo głodne, jedzonko trzeba tam kupić za 1zł, wstęp tez 1zł od osoby.pozdrawiam danutka

Jolanna pisze...

Witaj Danutko - dziękuję za odwiedziny i informację :))
Pozdrawiam serdecznie.

Anonimowy pisze...

Witam również serdecznie, jak mam wolną chwile to zagladam na twój bloog i zwiedzam,naprawde mieszkasz w bloku i masz tak duży balkon? Mam nadzieję, że zalogowanie sie jest proste, fajnie, że są ludzie którzy nie gonią za nowoczesnością.Pozdrawiam!
danutka

Jolanna pisze...

Danusiu - zgadza się, mieszkam w bloku. Balkon naprawdę spory ale nie znowu taki wielki :)
Mieszczę na nim ławeczkę, 2 krzesła, stolik, 2 szafki + 2 suszarki na pranie :))) od czasu do czasu.
Trzeba się potem przeciskać bokiem ha ha.
Pozdrawiam ciepło.