Obserwatorzy

niedziela, 8 czerwca 2014

Błękitne drzwi

Otwieram okno, aby wpuścić zapach lasu i polnych kwiatów, wpadające promienie słoneczne rozjaśniają powoli wszystkie kąty domu - cisza bo niedzielny poranek jest niespieszny, leniwy - kiedy jeszcze wszyscy śpią wymykam się z pieskiem na leśny spacer wdychać do woli woń kwitnących czarnych bzów, malin i jeżyn - krzaki aż huczą od uwijających się wokół pszczół.


Tuż przed dniem dziecka odszedł nagle i niespodziewanie nasz kocurek, miał zaledwie 1,5 roku
zasnął i już się nie obudził - jak się okazało miał chore serce.
Nie muszę pisać jaka była wielka rozpacz i ból ...
Wiem, że kiedyś się odnajdziemy po drugiej stronie błękitnych drzwi
Kto widział film " Niebo istnieje...naprawdę" to wie, że tam jest dużo zwierząt :)
Strata była wielka więc trzeba było ją wyrównać i przygarnąć kolejne zwierzątko do serca.
Tym razem to kotka - kremowo biszkoptowa, maleńka, nie waży nawet kilograma, mieści się na rogu taboretu i skacze jak wiewiórka.
Na imię ma Ginger i wyrośnie na wielkiego kota.


Błękitne drzwi -  namalowany przeze mnie obraz - akryl na sklejce.

Cudownej niedzieli
:Jolanna

13 komentarzy:

Małgorzata Urbaniak pisze...

:( Strata zwierzątka to okropna rzecz wiem bo też to przerabiałam.Nowy kotek kochany:)

Pozdrawiam Małgorzata

dziurka pisze...

Obraz bardzo rzeczywisty. Gdybyś nie napisała, myślałabym, że są prawdziwe. A kotek piękny.

Ceramiczny Kamień pisze...

"... odnajdziemy się po drugiej stronie błękitnych drzwi" jak ładnie napisałaś :) A rude maleństwo słodkie :)

Ceramiczny Kamień pisze...

"... odnajdziemy się po drugiej stronie błękitnych drzwi" jak ładnie napisałaś :) A rude maleństwo słodkie :)

Betsypetsy pisze...

Drzwi są bajkowe, pięknie je stworzylaś.
Przykro mi z powodu koteczka, był taki piękny i pewnie bardzo za nim tęsknicie...
ta nowa koteczka widać, ze ma charakterek i mnóstwo energii :)
u nas od miesiąca też nowy lokator mieszka a wlasciwie lokatorka, koteczka bura z puszystym brzuszkiem :)

Jolanna pisze...

Kochane
łza się nie raz kręci w oku, ale cóż takie jest życie.
Nasze nowe kocię jest bardziej NUDE niż rude, ale mam ciemny przedpokój i zdjęcia nie oddają dokładnie kolorów, postaram się zrobić w lepszym dziennym świetle.
Cieszę się że moja atrapa drzwi się spodobał, ja marzyłam o takich drzwiach - starych i odrapanych więc sobie je namalowałam :)

Serdeczności ślę i dziękuję za komplementy pod adresem mojej Alicji :)

jaga pisze...

Mam swojego Henia też rudo-biszkoptowy i przygarnęłam dwa koty poobijane życiem, kotka została potrącona przez samochód o kot ma pogryzioną łapkę i kuleje, dzisiaj idę do weterynarza .
twoja kociczka jest słodziak.Poczochraj ją pod szyjką

Avrea pisze...

ojej współczuję strata zwierzaczka bardzo boli
a drzwi sa piękne !

Kamila pisze...

Czytałam książkę po stracie kogoś bliskiego...niestety filmu nie widziałam.
Przykro mi z powodu kocurka, potrafię sobie wyobrazić rozpacz dzieci...

kasia pisze...

Bardzo współczuję straty:(Nowa kicia jest śliczna i niech rośnie zdrowo:)Namalowane drzwi"jak żywe":)

Trajbajowa pisze...

Jaka piękna! Przypominam mi mojego Morysia ♥

juta pisze...

Wasz Kocurek zapewne spotkał się za tymi błękitnymi drzwiami z naszą kochaną Nutką(szczeniaczkiem) która odeszła od nas w tragicznych okolicznościach.
Jak boli taka strata wiem. I chociaż pocieszeniem jest Loras, piesek który się już na dobre zadomowił, to Nutka zawsze będzie w naszej pamięci.
Patrząc na Gingera myślę ,że również pozwoli Wam mniej cierpieć.
Serdeczności posyłam

Monika R. pisze...

Witaj:) Ja także wiem, co to strata zwierzaczka, smutno się robi, jak się patrzy na zatroskane dzieci, my dorośli jakoś to jeszcze rozumiemy, ale dzieci nie....Tak, film widziałam, piszę także o nim na swoim blogu. Drzwi wyszły pięknie, bardzo mi się podoba kolor. Pozwolisz, że będę obserwować Twojego bloga, będzie mi miło, jak zainteresuje Cię mój:)Zapraszam na www.mojepasjewjednymmiejscu.blogspot.com. Pozdrawiam:)